Ludzie lubią oceniać innych i będą to robić zawsze. Komentują życie tych, którym udało się coś osiągnąć – osobom, które po długiej walce osiągnęły wymarzoną sylwetkę, albo takim, które podniosły się z finansowego dołka i obecnie zarządzają własną firmą. Czasami te komentarze są gratulacjami i pochwałami, ale niekiedy bywają jawną oznaką zazdrości.

Bo kto z nas nie spotkał się z myśleniem w stylu: „ma pieniądze, to mogła sobie wykupić dietę i nic dziwnego, że schudła”, albo „jakbym miał bogatych rodziców i łatwiejszy start, to też bym teraz prowadził własną firmę”. Założę się, że każdemu z nas choć przez moment podobna myśl zaświtała w głowie.

Ale ludzie komentują także tych, którym, ich zdaniem, się w życiu nie poszczęściło:

Janek zawsze był taki niezaradny, nie dziwię się, że jeszcze nie znalazł żony.

Spójrz na Ankę, jaka zaniedbana. Przecież skończyła dobrą szkołę, a teraz siedzi z dzieciakami w domu. Podobno mąż zabrania jej spotykać się z koleżankami.

BO JA NA TWOIM MIEJSCU…

I tak wielu z nas wydaje się, że siedzimy w czyichś głowach. Że doskonale znamy powody, dla których ktoś postąpił właśnie w taki sposób. Myślimy: „ja na jego miejscu…”.

Problem w tym, że każdy chce żyć po swojemu. Nie ma czegoś takiego, że Ty na miejscu danej osoby postąpiłbyś w jakiś konkretny sposób. Ty masz swoje życie, swoje tu i teraz. Tak samo wiele godzin do wykorzystania i jedno istnienie.

Być może chorujesz na coś, albo nie miałeś możliwości pójścia na studia. Może rodzice cały czas wmawiają Ci, że do niczego się nie nadajesz, albo za każdym razem, gdy układasz wieżę z klocków, ona rozpada się tuż przed tym, gdy chcesz dołożyć ostatni element.

Ale… co z tego? W szkole nikt nie ocenia ucznia po tym, ile czasu spędził nad książką, a po tym, co napisał na sprawdzianie.

– Proszę pani, ale ja się uczyłem!
– Może się uczyłeś, ale się nie nauczyłeś.

Kto z nas nie słyszał czegoś takiego? Tak samo jak nauczyciela czy pracodawcę interesują jedynie efekty, nie droga, jaką się przeszło, by je uzyskać, tak samo inni ludzie nie widzą tego, co siedzi w danym człowieku.

WAŻNE SĄ TYLKO EFEKTY

Twoje otoczenie zobaczy tylko zrzucone kilogramy, nowy samochód czy diamentowy pierścionek na palcu. I zawsze będą gadać: czasami ciesząc się z Twojego szczęścia i stawiając sobie Ciebie za pewnego rodzaju wzór. A innym razem zazdroszcząc, ślepi na to, jaką drogę przebyłeś, by znaleźć się w tym miejscu, w którym teraz jesteś.

Tak samo wtedy, gdy powinie Ci się noga, spodziewaj się kogoś, kto stanie przy Twoim boku i powie: „A nie mówiłem!”. On też będzie widział tylko to, że leżysz, ale nie prześledzi całej drogi upadku: ukrytych sprytnie dołków, skórek do banana i podstawionych nóg.

Skoro nikt inny nie zobaczy i nie doświadczy tego, przez co Ty przechodzisz, a będzie mówił tylko o tym, co widzi tu i teraz, dlaczego Ty miałbyś robić inaczej?

Ja wiem, dlaczego podjęłam takie decyzje, a nie inne. Wiem, ile czasu i nerwów kosztowało mnie zrobienie pewnych rzeczy, ale widziałam także cel, który dzięki temu osiągnę. I nauczyłam się już, że niektórym ludziom po prostu nie warto tego opowiadać.

Nie musisz tłumaczyć się ze swoich wyborów. Nie musisz nikogo przekonywać, że robisz słusznie. Większości ludzi i tak to nie obchodzi. Oni czekają na efekty – albo na Twój sukces, albo na porażkę. To Ty masz być w ruchu, bo tylko Ty wiesz, jak wygląda Twoja droga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *