Gdy rozpoczynałam przygodę z blogiem, moim założeniem było umieszczać tutaj jak najwięcej studenckich treści. Wszystko, o czym piszę, jest efektem moich doświadczeń i przemyśleń, ewentualnie tego, co mimochodem usłyszę od innych. Jakiś czas temu jedna z moich koleżanek zapytała, czy nie chciałabym napisać, jak to je­­st studiować dwa kierunki jednocześnie. Dzisiejszy post jest właśnie efektem rozmowy z Pauliną, która studiuje dziennie architekturę i informatykę.  Jeśli ktoś z Was też rozważa takie rozwiązanie, albo po prostu ciekawi Was, czy da się to pogodzić, zapraszam do czytania!

DLACZEGO DWA KIERUNKI?

Ile osób, tyle różnych powodów. Myślę jednak, że odpowiedzi na to pytanie można podzielić na kilka ogólnych kategorii:

  • Chęć „poszerzenia CV”

Duża ilość kursów czy doświadczenia jest zawsze mile widziana przez pracodawców. Tak samo drugi kierunek to coś, co z pewnością nie umknie podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Jeszcze kilka lat temu słyszało się: „po studiach każdy dostanie pracę”. Otóż niekoniecznie; świat rozwija się tak szybko, że zawód, który jeszcze niedawno okazywał się bardzo przydatny, w przeciągu najbliższej dekady może w ogóle przestać istnieć. Część osób decyduje się więc na drugi kierunek, który będzie albo dopełnieniem pierwszego, albo takim kołem ratunkowym. Dla mnie jest to jak najbardziej zrozumiałe i gdyby tylko cały system szkolnictwa wyższego wyglądał inaczej, sama zdecydowałabym się na drugi kierunek. Jednak nie mam ochoty jeszcze bardziej psuć sobie nerwów i wolę zdobywać doświadczenie i wiedzę na własną rękę, albo poprzez kursy 😊

  • Zawiedzione nadzieje co do pierwszego kierunku

Ten podpunkt wiąże się częściowo z poprzednim. Wielu ludzi idzie na studia z dużymi nadziejami i marzeniami co do danego kierunku, szczególnie jeśli uczelnia zrobi show na dniach otwartych i nikt takiemu przyszłemu studentowi nie powie, jak to wygląda naprawdę. Nie chcę tutaj demonizować uczelni wyższych, ale sporo osób wypala się już na pierwszym roku – czasami, tak jak wspomniałam, dlatego że oczekiwali czegoś innego, a niekiedy okazuje się po prostu, że to niekoniecznie jest coś, co chcą robić do końca życia. Niektórzy w takim przypadku rzucają studia i zaczynają nowy kierunek, albo robią coś totalnie innego. Jednak gdy takie uświadomienie przychodzi na drugim czy trzecim roku… Chyba większości osób byłoby szkoda tak po prostu zrezygnować. Dlatego są tacy, którzy decydują się na drugi kierunek, czasami zupełnie inny od tego, który już rozpoczęli. Super, jeśli można sobie na to czasowo pozwolić i przy tym nie zwariować, chociaż podejrzewam, że bywa różnie. Ale o tym później!

  • Chęć zdobycia dodatkowej wiedzy

    Są takie osoby, które uwielbiają studiować 😊 Przyznam, że i mnie swego czasu kusiło rozpoczęcie czegoś nowego, ale zbyt wiele znalazłam minusów, by się tego podjąć. Zawsze powtarzałam, że chciałabym studiować fizykę dla własnej frajdy, bez wiązania z tym żadnej pracy zawodowej. Musiałabym jednak zrezygnować z kilku innych rzeczy, które na ten moment są dla mnie ważniejsze. Mimo to, znam kilka osób, które podjęły się studiowania drugiego kierunku ot tak, by dowiedzieć się czegoś nowego i nie spinać, że od tego zależy ich przyszła kariera zawodowa.

  • Zbyt wiele wolnego czasu 😊

    Są i tacy, którym się po prostu nudzi 😀

CZY PROWADZĄCY SĄ CHĘTNI NA USTĘPSTWA?

Oczywiście, tutaj wszystko zależy od konkretnej uczelni i prowadzącego. Jednak z tego, co usłyszałam od Pauliny, nie liczyłabym na jakieś specjalne ulgi. Na Pwr studiowanie dwóch kierunków nie jest nawet wystarczającym powodem do tego, by móc ubiegać się o wcześniejsze zapisy. Może też zdarzyć się tak, że termin jakiegoś egzaminu nałoży się na tych dwóch kierunkach i wtedy student musi wybierać, co będzie zdawał w pierwszym terminie, bo szanse na jakieś zmiany są raczej nikłe.

Paulina studiuje architekturę na politechnice, natomiast informatykę na uniwersytecie i to jest pewne ułatwienie, bo sesje praktycznie na siebie nie nachodzą.

Z tego co usłyszałam, prowadzący jednak doceniają to, że „komuś się chciało” i myślę, że po prostu na osobę studiującą dwa kierunki będą patrzeć z większym uśmiechem. Może to marne pocieszenie, ale jeśli ktoś decyduje się na taki krok, musi być świadomy tego, że nie zawsze będzie kolorowo. Łatwiej będzie tym osobom, które wybrały kierunki dość mocno ze sobą powiązane. Ja proponowałabym wtedy kombinować: projekt robiony na jedne zajęcia może być po drobnych modyfikacjach odpowiedni też na jakieś inne. Jeśli dany kurs nie nauczyłby Was niczego nowego, a robienie osobnego konspektu zabierze dużo tak cennego czasu – wtedy dobrze ułatwić sobie trochę życie 😉

JAK POGODZIĆ ZE SOBĄ DWA KIERUNKI I JESZCZE MIEĆ CZAS DLA SIEBIE?

Jak już wspomniałam, studiowanie na różnych uczelniach jest jakimś ułatwieniem, bo zazwyczaj nie pokrywają się tam terminy sesji. Z drugiej znów strony raczej nie będziemy mogli liczyć na to, że pewne kursy zaliczone na jednym kierunku, zostaną nam przepisane na drugi. Jeżeli jednak karty kursów są do siebie zbliżone, to myślę, że warto próbować ubiegać się o to, by nie musieć zdawać dwa razy tego samego.

Dużo zależy też od tego, czy te dwa kierunki studiów podejmie się jednocześnie, czy drugi rozpocznie się w trakcie pierwszego. Pomyśl o tym, że zazwyczaj im dalej w las, tym więcej roboty, a w końcu czeka Cię także pisanie pracy dyplomowej. Zakładając, że rozpoczniesz dwa kierunki jednocześnie, np. na politechnice, wyobrażasz sobie pisanie dwóch inżynierek?

Wiem, że sporo osób decyduje się na urlop dziekański na jednym z kierunków, by móc spokojnie napisać pracę na drugim. W tym wypadku dobrze byłoby wiedzieć, który z kierunków jest tym głównym, ważniejszym. Moim zdaniem tak jest bezpieczniej – jeśli wydarzy się coś, co sprawi, że nie będziemy w stanie poświęcać na studia tak wiele czasu jak dotychczas, wtedy warto mieć już przemyślaną tę sprawę. Zresztą takie sytuacje, że nałożą się na siebie terminy jakichś zaliczeń pewnie też nie należą do rzadkości. Możliwe, że nie zawsze uda się zdać i oddać wszystkie projekty za pierwszym razem i po własnym doświadczeniu wiem, że zaczynanie kilku rzeczy jednocześnie zazwyczaj ma niewiele sensu – maleje szansa, że cokolwiek uda się skończyć. Dlatego ustalenie sobie już na początku, który kierunek będzie tym wiodącym, może później być rozwiązaniem wielu rozterek. Po prostu wszystkim projektom i zaliczeniom nadajemy odpowiednie priorytety i według nich staramy się postępować. Zawsze lepiej zawalić jeden kierunek niż narobić sobie sporych zaległości na obu. Tak mi się wydaje 😀

Jak jednak w tym wszystkim odnaleźć jeszcze czas na obejrzenie filmu, wyjście ze znajomymi, wycieczki? Paulina radzi, by po prostu to zrobić. Może się wydawać głupie, ale działa 😀 Nawet studiując jeden kierunek czasami jest tyle roboty, że można zwariować, a co dopiero, gdy dochodzą kolejne obowiązki. W życiu ważna jest równowaga i pomiędzy czasem na naukę i pracę trzeba znaleźć też chwilę na odpoczynek. Nie będziesz produktywny, siedząc kilka godzin pod rząd przy komputerze. Czasami wystarczy dłuższy spacer, innym razem wyjście do kina, ale każde takie oderwanie się od nauki sprawi, że wrócisz do niej z większym zapałem i pokładem sił.

Ja wciąż uczę się tego, że jeśli nie pozwolę sobie na coś, na co mam ochotę to i tak będę siedzieć i o tym myśleć, zamiast faktycznie pracować. Dlatego też stopniowo wprowadzam w życie totalnie wolne niedziele. Miał być cały weekend, ale zazwyczaj i tak tego nie potrzebuję, a ciągnie mnie do pracy. Myślę, że wszystko przyjdzie z czasem i gonienie za osiąganiem kolejnych celów stanie się mniej ważne niż odpoczynek.

CO DAJE STUDIOWANIE DWÓCH KIERUNKÓW JEDNOCZEŚNIE?

Oczywiście oprócz tego, że otrzymamy wykształcenie w dwóch dziedzinach. Zapytałam Paulinę, czy to nie jest tak, że im więcej ma do zrobienia, tym lepsza staje się jej organizacja. Odpowiedź wcale mnie nie zaskoczyła, bo widzę chociażby po sobie, że z każdym dokładanym obowiązkiem, paradoksalnie mam więcej czasu. Jak to się dzieje?

Studiując dwa kierunki, trzeba się bardziej postarać, żeby w tym całym chaosie znaleźć jeszcze chwilę dla siebie. Dlatego też częściej w ruch wchodzą kalendarze, organizery, a w głowie myśli przeskakują z jednych zadań na drugie. Wzrasta świadomość tego, że jeśli będzie się chciało spędzić weekend poza domem, to w tygodniu trzeba więcej czasu poświęcić na naukę. Powiecie, że przy jednym kierunku jest podobnie i zgodzę się z tym. Ale ile razy zdarzyło Wam się działać w ten sposób: „pouczę się w autobusie”, „zrobię to na okienku”? Gdy studiuje się dwa kierunki, taki sposób już niekoniecznie zadziała, bo roboty jest zwyczajnie więcej, a stos piętrzących się zaległości jest dwukrotnie wyższy, tak samo jak późniejsze tego konsekwencje.

Jeżeli więc ktoś podchodzi do sprawy poważnie i faktycznie chce te dwa kierunki skończyć, wtedy ta lepsza organizacja przychodzi dość naturalnie. Brakuje też czasu na „nicnierobienie” i automatycznie stajemy się bardziej produktywni 😉

CO Z LUDŹMI?

Jak już wspominałam, spora część osób decyduje się na kolejny kierunek, gdy na pierwszym jest już na drugim czy trzecim roku, niekiedy jeszcze później. Wiadomo – student na początku swojej drogi z uczelnią wyższą jest zupełnie innym człowiekiem niż ten, który ma już jakieś doświadczenie. Pamiętam, jak sama patrzyłam na tych starszych, którzy już pewnie poruszali się po budynku, rozmawiali o prowadzących i czułam wobec nich pewien respekt, chociaż dzieliły nas tylko dwa-trzy lata.

Paulina miała okazję być właśnie taką „starszą, bardziej doświadczoną” studentką. Można sobie myśleć, że takiej osobie ciężko odnaleźć się w otoczeniu tych, którzy dopiero zaczynają studia i mają do tego inne podejście. Paulina opowiadała mi, że jej znajomi z nowego kierunku zareagowali typowo – byli trochę zdziwieni, trochę onieśmieleni, ale to wszystko tylko na początku. Jeśli więc ktoś z Was obawia się, że podejmując nowy kierunek skazuje się na „samotność” – spokojnie, szybko przystosujecie się do nowego otoczenia. Mało tego: młodsi studenci prawdopodobnie chętnie będą korzystać z Waszego doświadczenia.

 

Kto doczytał do końca? 😀 Wpis jest długi, a i tak mam wrażenie, że mogłabym poruszyć jeszcze więcej tematów. Niestety – nie dotyczy to bezpośrednio mnie, więc mam trochę ograniczone pole manewru.

Ktoś z Was studiuje dwa kierunki? Może ktoś się jeszcze waha? Mam nadzieję, że ten post chociaż trochę Wam pomógł. Jeśli macie jakieś pytania – piszcie śmiało! Adres e-mail znajdziecie w zakładce O mnie, ale możecie mnie dorwać także na Facebooku i Instagramie.

2 thoughts on “Jak to jest studiować dwa kierunki jednocześnie?”

  1. Podziwiam osoby, które studiują dwa kierunki… Wiem, ze to kwestia organizacji tak jak piszesz, ale mimo wszystko … Pewnie tez zależy jakie kierunki się łączy. Ja studiując przedmiot ścisły taki jak chemia, nie wyobrażam sobie mieć jeszcze dodatkowego kierunku. Bardzo fajny post, pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *