Gdy słyszysz dźwięk budzika, łapiesz za telefon i zazwyczaj robisz jedną z tych dwóch rzeczy:

  • włączasz drzemkę,
  • odpalasz pocztę, Facebooka, Instagrama i inne media.

W pracy nie możesz powstrzymać się przed ciągłym sprawdzaniem maili i powiadomień. Później wracasz, gotujesz obiad i słuchasz podcastu, albo jednym okiem zerkasz na filmik na YouTube. Posiłek jesz przy włączonym telewizorze.

Po południu odpoczywasz scrollując Facebooka, albo oglądając nowy odcinek kolejnego hitu Netflixa. Wieczorem, już szykując się do snu, zerkasz tylko szybko, co nowego wydarzyło się u znajomych, albo czy przypadkiem ktoś nie zostawił ci ważnego komentarza pod zdjęciem.

Rano słyszysz dźwięk budzika…

Czy taki scenariusz brzmi znajomo?

Jesteśmy przebodźcowanym społeczeństwem

Wiele osób w wieku 45+ powiedziałoby pewnie coś w stylu:

A bo wy ciągle tylko ten internet, te facebooki, wiecznie nos w telefonie.

I byłaby to oczywiście w większości prawda, ale to takie gadanie, którego nie znoszę.

Tak, spędzamy sporo czasu w Internecie. Nie wnikajmy już, ile tego czasu tak naprawdę przeznaczonego jest na pracę, hobby czy zdobywanie wiedzy, a ile to marnowanie życia. Wiele osób i tak tego nie zrozumie, a tylko uśmiechnie się pod nosem, gdy będziesz próbował to wytłumaczyć.

Po prostu jeżeli usłyszysz kiedyś taki zarzut, albo pytanie, co ty widzisz w tym telefonie, to zapytaj (babcię, ciotkę, sąsiada, panią w autobusie) co oni widzą w telewizorze. Bo tak łatwo jest oceniać i mówić: kiedyś tego nie było i człowiek jakoś żył. No żył, bo nie wiedział, że coś takiego w ogóle może istnieć.

Prawda jest jednak taka, że my wszyscy – jako społeczeństwo – jesteśmy mocno przebodźcowani. Nieważne, czy mediami społecznościowymi, tureckim serialem czy wiadomościami oglądanymi na pięciu różnych kanałach.

Myślisz czasami?

Jeżeli słuchasz podcastu czy oglądasz serial, skupiasz się na nim. Gdy przeglądasz media społecznościowe, nie robisz jednocześnie dziesięciu innych rzeczy. Przez cały ten czas żyjesz życiem innych ludzi.

I nie masz czasu, żeby pomyśleć o swoim.

Zastanów się, kiedy najczęściej wpadasz na świetne pomysły, albo w jakich sytuacjach udaje ci się znaleźć rozwiązanie problemu, który od jakiegoś czasu cię męczy.

Dlaczego tak często kładąc się do łóżka i gasząc światło, myślimy o tym, czego nam w życiu brakuje, co chcielibyśmy zmienić, a z czego jesteśmy zadowoleni? Bo właśnie wtedy zostajemy sam na sam z własnymi myślami.

Ja jestem teraz w takim momencie życia, że chcę robić dosłownie wszystko, co przyjdzie mi do głowy. Mam w sobie mnóstwo energii i planów, ale mimo to zauważyłam, że od jakiegoś czasu te plany wcale nie idą do przodu zbyt szybko.

I gdy wczoraj odkryłam, dlaczego tak się dzieje, to poczułam, że właśnie wygrałam całe swoje życie.

Wystarczyło odłożyć na chwilę telefon, wyłączyć Internet i pomyśleć. Bo podczas prysznica nie da się przecież przeglądać Facebooka.

Zrób dzisiaj coś dla siebie…

…i odłóż wszystkie źródła, z których docierają do ciebie informacje. Daj sobie czas, żeby pomyśleć, przeanalizować to, co robisz:

  • czy to jest to, na czym mi zależało?
  • czy to przynosi efekty?
  • czy moja praca daje mi radość?
  • czy jestem szczęśliwy?

Dobrze jest wiedzieć, co dzieje się na świecie, żeby nie dać się ogłupiać mediom. Dobrze jest też wykorzystywać wolny czas na słuchanie podcastów/audiobooków i w ten sposób się dokształcać. Ale jeśli nie dasz sobie chwili na zastanowienie się, czy to w ogóle przynosi jakieś efekty, to może się zdarzyć tak, że cały czas będziesz sfrustrowany.

Dlatego gdy wejdziesz dzisiaj pod prysznic, pozwól swoim myślom popłynąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *