Zbliża się północ, czyli moja ulubiona pora na stukanie w klawiaturę. Wszyscy już śpią, a mnie mimo zmęczenia zalewa fala ekscytacji, bo ostatnio na nowo odkryłam i pokochałam pisanie (trochę o tym można poczytać tutaj). Stwierdziłam jednak, że potrzebuję chwili oddechu, zanim znów siądę do mojej powieści, dlatego też pojawiam się tutaj, na blogu.

Skończył się lipiec, czyli 1/3 wakacji już za mną. Jeszcze pod koniec czerwca pisałam o moich planach i pomyślałam, że to dobry moment, by podsumować, co udało mi się w ten miesiąc zrobić.

1. Wziąć udział przynajmniej w jednym konkursie literackim
Przeglądałam ostatnio kilka portali z konkursami i szczerze powiedziawszy ciężko było znaleźć coś, co będzie mi odpowiadać. Jeśli chodzi o konkursy literackie to większość z nich dotyczy poezji, a ja wierszy nie piszę już od kilku ładnych lat i myślę, że tak pozostanie.
Wygrzebałam jednak pewne opowiadanie, które napisałam 1.5 roku temu. Obecnie pracuję nad nim, poprawiam, dopieszczam. Jeśli znajdzie się odpowiedni konkurs – wysyłam od razu. Jeśli nie, może podeślę je do jakiegoś magazynu literackiego…? 😉

2. Napisać pierwszą, wstępną wersję mojej powieści
Przyznam, że jest ciężko. Głównie dlatego, że wałkuję tę historię już któryś raz z rzędu i gdy tylko napiszę jeden rozdział to za chwilę przychodzi mi do głowy, żeby to wszystko całkowicie zmienić i zacząć od nowa. Staram się jednak być wytrwała i dzielnie brnę do przodu. Piszę po nocach i jestem z siebie dumna, gdy ledwo widzę klawisze, a jednak stukam dalej. Mam nadzieję, że z sensem.

3. Ćwiczyć programowanie
Wstyd się przyznać, ale przez cały miesiąc nie zrobiłam nic w celu poprawienia moich umiejętności programowania. Dlaczego? Może dlatego, że mnie zwyczajnie od tego odrzuca i nie mam na to ochoty. Chcę się jednak przymusić i spróbować wkręcić, żeby przekonać się, jak to ze mną w tej dziedzinie jest. Być może coś mi tam w głowie kliknie i jeszcze pokocham programowanie? Chcę dać sobie szansę.

4. Pobawić się w budowanie robotów
Tutaj także idzie powoli, ale do przodu. Coś tam kombinuję z elektroniką, zdarza mi się przeczytać jakiś artykuł, złapać za kabelki i poświecić sobie diodą. Mam nadzieję, że sierpień przyniesie już jakieś konkretne efekty.

5. Publikować na blogu regularnie
Jak jest, sami widzicie. Bywało różnie, nie jestem z siebie do końca zadowolona. Mogę tłumaczyć się tym, że byłam chora, że nie mam najlepszych warunków do pisania, brakuje mi motywacji, bo mam wrażenie, że piszę sama dla siebie. Ale to głupie wymówki. Chcę publikować tutaj regularnie, bo to zmusza mnie do tego, by nie przestawać pisać, nie robić tych zabójczych dla mnie, miesięcznych przerw. Zawsze lubiłam blogować i oby tak pozostało. Mam mnóstwo pomysłów na posty, tylko często obawiam się, że nikogo to nie zainteresuje i rezygnuję. Może warto się jednak przełamać?

Wydaje mi się, że nie jest ze mną najgorzej i coś tam udało mi się zrobić. W piątek wyjeżdżamy na mini wakacje i mam nadzieję, że uda mi się tam podładować baterie i wrócić ze zdwojoną mocą. A Wam jak minął lipiec?

Jeśli chcesz być na bieżąco, zachęcam do obserwowania mnie na Facebooku.

 

4 thoughts on “Moje plany na wakacje 2017 – lipiec, podsumowanie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *