Hejka! Dziś wpis z trochę innej kategorii, bo zamiast pogadanek o studiach będzie recenzja książki „Codziennie fit” autorstwa Marty Hennig. Marta prowadzi dwa blogi: Marta Pisze i Codziennie fit. Czytam ją już od dłuższego czasu, więc gdy tylko usłyszałam, że będzie książka, wiedziałam, że trzeba ją nabyć 😀 (znajdziecie ją na stronie wydawnictwa Publicat – tam można też zapoznać się z darmowym fragmentem). Zanim trafiła ona do moich rąk, trochę obawiałam się, że może to być lanie wody i typowa motywacyjna gadka „just do it” 😀 Na szczęście Marta wie, co robi i stworzyła naprawdę porządny poradnik dla osób, które chciałyby zmienić swój tryb żywienia i zacząć ćwiczyć, a nie bardzo wiedzą, z której strony to ugryźć. Ale po kolei!

Pierwsze, co rzuca się w oczy przy kartkowaniu książki, to mnóstwo zdjęć i kolorów. Niech Was nie zmyli, że jest to próba ukrycia małej ilości treści, ponieważ poradnik jest odpowiednio wyważony. Nie ma szans zanudzić się podczas jego czytania, bo treści w nim zawarte są konkretne i istotne. Słów jest dokładnie tyle, ile potrzeba, co ja osobiście bardzo cenię, bo nie znoszę, gdy autor na siłę przedłuża książkę.
„Codziennie fit” można podzielić na dwie, a właściwie trzy części. Pierwsza z nich dotyczy odżywiania. Marta opisuje, co to jest to całe „makro”, a także tłumaczy inne pojęcia. W książce znajdziemy także przykładowe przepisy, do których składniki są ogólnie dostępne, więc obalamy tutaj mit, że dieta musi być wymyślna i droga.


Druga część dotyczy ćwiczeń i widać, że Marta jest tutaj zdecydowanie w swoim żywiole.  Ja oczekiwałam, że ktoś mi w końcu w prosty sposób wytłumaczy, czym różnią się te wszystkie treningi i jakie każdy z nich przynosi efekty. No i dostałam to, czego chciałam.  To jest wielki plus tej książki – jeśli ktoś był wcześniej typem „kanapowca” i daleko mu do jedzenia marchewek, to w tej książce wszystko jest wytłumaczone naprawdę prosto, bez nadęcia i popisywania się wiedzą.
W trzeciej części znajdziemy kilka słów o tym, jak myśleć pozytywnie i zorganizować swój czas, a także inne porady dotyczące zdrowia. Jak widać – jest tu naprawdę wszystko, czego potrzebuje osoba początkująca.

Poza tym w książce znajdziemy także przykładowy plan treningowy i opisy poszczególnych ćwiczeń, wraz ze zdjęciami (jeśli chcecie więcej gotowych treningów, znajdziecie je na kanale Marty na youtube).

Jak już wspominałam, „Codziennie fit” zawiera dużo zdjęć i kolorów, przez co nie zostajemy „zawaleni” samymi informacjami. Sprawia to, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Ogromnym plusem jest także jej rozmiar i wykonanie, solidna okładka, grube kartki – to jest coś, na co się na początku zwraca uwagę.

Należy także wspomnieć o cenie. Książka kosztuje 39,90, ja nabyłam ją w przedsprzedaży 10 zł taniej. Biorąc pod uwagę fakt, ile pieniędzy i czasu Marta włożyła we własną edukację, by móc taką książkę napisać, cena jest naprawdę bardzo atrakcyjna.

Właściwie nie wiem, do czego mogłabym się przyczepić, a jestem raczej wymagająca, jeśli o książki chodzi. Mogłabym narzekać, że sporo wiadomości tam zawartych było mi już znane, ale przecież jest to poradnik dla początkujących 🙂

Jeśli więc chcesz zacząć ćwiczyć, zdrowiej się odżywiać, a nie wiesz, jak się za to zabrać – „Codziennie fit” jest książką odpowiednią dla Ciebie!

Zachęcam także do obserwowania mnie na Facebooku i Instagramie.

5 thoughts on “Marta Hennig, Codziennie fit- recenzja książki”

  1. Książka wydaje się interesująca. I choć nie przepadam za tego typu literaturą, tak wielu osobom może pomóc w osiągnięciu wymarzonej sylwetki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *