Dopiero co skończyłam 23 lata. Mam dyplom inżyniera automatyki i robotyki, ale pracuję w zupełnie innym zawodzie i sama sobie jestem szefem. Jeśli o 11 rano mam ochotę poczytać powieść, to ją czytam. A w głowie znowu roztrząsam swoją przyszłość, widzę kolejne wydane książki, przeprowadzone szkolenia, silną markę…

I zastanawiam się, kiedy ten świat aż tak przyśpieszył.

Wyrwać się ze wsi

Mam 16 lat i ekscytuję się nową szkołą, nowym miejscem – będę mieszkać w internacie w mieście oddalonym od mojego rodzinnego domu o 40 km.

To coś więcej, niż miejscowe liceum, które też jest wysoko w rankingach. Mnie głównie wcale nie chodzi o to, która szkoła ma wyższe wyniki z matur i większy prestiż. Wybieram to konkretne LO dlatego, że mój nauczyciel matematyki z gimnazjum powiedział, że się tam nie dostanę.

Dziewczyna z książkami, liceum, szkoła, studia

Pojawiam się na szczycie listy rankingowej. Wakacje mijają, a ja mam spędzić pierwszy dzień w internacie. Chce mi się płakać i wcale nie czuję się już taka odważna. Ale brnę w to, bo przecież zawsze mierzyłam wyżej. W moim słowniku nie istnieje coś takiego jak słabość – jest za to sukces okupiony ciężką pracą.

Musisz skończyć studia

Liceum trwa i mija – to nadaje się na osobną historię. Muszę wybrać studia i wtedy jeszcze wydaje mi się, że to jest moja droga do szczęścia. Czytam dużo kryminałów i książek Jodie Picoult. Chcę być prawnikiem, ale nie w polskich realiach, tylko takim powieściowym, który śpi po 4 godziny na dobę, a całym jego życiem jest praca.

Jednak wiem, że jestem beznadziejna w zapamiętywaniu formułek, a poza tym od zawsze kochałam matematykę, nawet z wzajemnością. Patrzę na rankingi i wybieram coś, na co najtrudniej się dostać. Automatyka i robotyka brzmi wystarczająco poważnie, a jednocześnie wydaje się czymś ciekawym.

Zawsze bądź na szczycie, ponad innymi.

Dużo książek, nauka, ciężka praca, studia

Wykształcenia nikt ci nie zabierze

Resztę mojej studenckiej kariery mniej więcej znacie. Zakończenie edukacji na tytule inżyniera wymagało ode mnie dużego samozaparcia i ciągłych rozmów z samą sobą, wałkowania tego tematu. Wiedziałam, że nie potrzebuję magistra z tej dziedziny, bo i tak nie chcę pracować w zawodzie.

[Wracam do tego tekstu po prawie 2 tygodniach przerwy. Próbuję wczuć się w to, co chciałam wtedy przekazać.]

Ale dla wszystkich innych jakby było jasne, że pójdę na drugi stopień, a później może jeszcze wyżej. Przecież teraz wszyscy tak robią, więc chyba nie chcesz być gorsza?

Tylko ciężką pracą osiągniesz sukces

Nie zrozumcie mnie źle: to super, że teraz tak wielu z nas ma możliwość studiowania czy w ogóle zdobywania wiedzy. Tylko w momencie, gdy to wszystko jest niemal na wyciągnięcie ręki, jaką wartość ma ten dyplom?

Prawnik, elegancki mężczyzna w garniturze po studiach

Ja swojego nawet nie odebrałam. Wyjechałam ze studenckiego miasta i przegapiłam dzień, w którym było to całe uroczyste wręczenie. Tyle właśnie dla mnie znaczy 7 semestrów studiowania.

Ale do brzegu, bo znowu zbaczam z tematu. Powiedzmy, że w skrócie wśród młodych ludzi mamy teraz 3 grupy „zawodowe”

  • osoby, które pracują na etacie zgodnie ze swoich wykształceniem,
  • osoby, które pracują na jakimś tam etacie, który nie wymaga specjalnego wykształcenia,
  • osoby, które otworzyły własną działalność.

Tak, wiem, że generalizuję. Ale przyjrzyjmy się temu bliżej.

Osoby na etacie zgodnym ze swoim wykształceniem

Wiem, co muszą robić moi znajomi, którzy pracę w zawodzie podjęli już na studiach. Zostawanie po godzinach, za które nikt nie płaci. Udowadnianie na każdym kroku, że się coś potrafi. Wykonywanie swojej pracy i jeszcze cała „brudna robota”, której nie chce się robić tym lepszym. Proszenie, żeby ktoś pokazał ci, jak w ogóle masz się za to zabrać, bo na studiach nie nauczyli. I zdziwienie ze wszystkich stron: „jak to? Na studiach tego nie było?”

Zazwyczaj musisz robić to wszystko, żeby osiągnąć jakiś sukces: wyższe stanowisko, lepsze – godne – pieniądze. Samo wykonywanie swoich obowiązków najlepiej jak potrafisz po prostu w godzinach pracy to za mało.

Praca do późnej nocy, studia

Osoby na „jakimś tam” etacie

Może to źle brzmi, wiem. Ale chyba wszyscy rozumiemy, o co chodzi. Zaczynasz pracę w jakiejś fajnej firmie, na start dostajesz trochę więcej, niż najniższa krajowa. Znasz się na tym, co robisz i wywiązujesz się ze swoich obowiązków. Jednak gdy chcesz piąć się wyżej, słyszysz, że najpierw musisz skończyć jakieś studia.

Po prostu żeby mieć jakiś papierek. To już nawet nie chodzi o zdobywanie wiedzy, tylko o posiadanie wyższego wykształcenia. Bo to przecież tak wiele znaczy.

Osoby prowadzące własną działalność

I wreszcie ci, którzy zdecydowali się na dość poważny krok i założyli firmę. No i okej, przez jakiś czas mamy teraz niższy ZUS, więc fajnie. Ale co dalej?

Jeśli chcesz, żeby ktoś o tobie usłyszał, musisz być wszędzie. Instagram, fanpage i grupa na Facebooku, Twitter, Linkedin, YouTube, podcasty, blogi, webinary i cholera wie, co jeszcze.

Współczesny świat

Ja nie mówię, że to źle. Nie skarżę się, nie żalę – stwierdzam fakt. I zastanawiam się po prostu, w jakim miejscu będziemy za 5, 10 lat. Co wtedy trzeba będzie zrobić, żeby jakoś zaistnieć w tym galopujacym świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *