Wycieczka do Kijowa była… dziwna. Z pewnością ciekawa, pouczająca i relaksująca, ale myślę, że można z tego wyciągnąć znacznie więcej. Podróżowałam z koleżanką. Na miejscu byłyśmy we wtorek bardzo późnym wieczorem, a lot powrotny miałyśmy w sobotę o 18.00. W sumie można liczyć, że byłyśmy tam 3 i pół dnia. Jeżeli jesteście ciekawi, co zobaczyłyśmy na miejscu i co polecam zrobić w Kijowie, to zapraszam dalej. Na końcu zobaczycie podsumowanie finansowe całej podróży.

CO ZOBACZYĆ I ZROBIĆ W KIJOWIE?

We wszelkich artykułach w internecie można znaleźć podobne miejsca polecane do odwiedzenia w Kijowie. My częściowo sugerowałyśmy się tymi tekstami, ale miałyśmy także całą listę miejsc wartych odwiedzenia od bliskiej osoby, która była w tym mieście już trzy razy. I wiecie co? Bardzo się z tego cieszę, bo gdybyśmy poruszały się wszystkim dobrze znanymi szlakami, to wycieczka nie byłaby taka ciekawa.

Monaster św. Cyryla w Kijowie

MONASTER ŚW. CYRYLA

Chociaż miałyśmy spisaną listę atrakcji, wydrukowaną mapkę metra i kilka innych wskazówek, to początkowo poruszałyśmy się raczej bez większego planu. Pierwszy pełny dzień miał być przeznaczony na relaks i zapoznawanie się z Kijowem.

Jako że monaster był stosunkowo blisko, postanowiłyśmy najpierw wybrać się właśnie tam. Bilety ulgowe (uczniowie i studenci) kosztowały 20 UAH od osoby.

Ten monaster powstał w średniowieczu. Jest odwiedzany szczególnie ze względu na freski, które były konserwowane w XVII i XIX wieku. Chociaż zwiedzanie tego miejsca zajmuje chwilę, to warto przyjrzeć się tym malunkom. Wrażenie robi sposób ich umieszczenia, czyli niezwykła spójność i przekaz. Nie wiem, jak bardzo freski zostały zmienione podczas konserwacji, ale ich szczegółowość, twarze malowane w tak „ludzki” sposób – to z pewnością zasługuje na uwagę.

Monaster św. Cyryla w Kijowie
Monaster św. Cyryla w Kijowie

REJS STATKIEM PO DNIEPRZE

Tego dnia pogoda naprawdę dopisywała. Było ciepło i przyjemnie, dlatego postanowiłyśmy skorzystać z tych uroków i przepłynąć statkiem po Dnieprze.

Nooo… To nie było łatwe. Najpierw długo szukałyśmy miejsca, z którego statki odpływają. Mniej więcej wiedziałyśmy, gdzie to jest, ale jednak odczuwałyśmy braki internetu. Z opresji uratował nas bardzo miły pan, który widząc nasze zagubienie, podszedł i zapytał, czy potrzebujemy pomocy. Wyjaśnił nam, jak dostać się do portu, ale to nie był koniec przygód.

Jako że trasa nie prowadziła „prosto, w lewo, prosto i w prawo”, tylko wymagała okrążenia placu z dobrej strony, to oczywiście ta podróż zabrała nam dużo więcej czasu niż powinna. Ostatecznie udało nam się dostać na odpowiednią stronę, ale prawie się poddałyśmy, szukając miejsca, w którym można kupić bilety i z którego odpływa właściwy statek.

Jednak gdy w końcu znalazłyśmy budkę z biletami, okazało się, że nie załapiemy się na najbliższą godzinę i miałyśmy wrócić później. Poszłyśmy więc na obiad, ale gdy godzinę później chciałyśmy kupić bilety na ten rejs, pani odpowiedziała, że na ten nie można, dopiero za godzinę…

Przyznam, że to było dość irytujące. A najbardziej denerwujący był fakt, że raczej nie chodziło o to, że za późno przyszłyśmy, bo ten statek zwyczajnie o tej porze nie wypłynął. Zrezygnowane pożegnałyśmy się z myślą o rejsie po Dnieprze.

Chciałyśmy jeszcze odpocząć na plaży, ale pogoda zaczęła się psuć i robiło się już późno. W każdym razie jeśli macie taką okazję, to polecam – myślę, że byłoby tam naprawdę przyjemnie.

PLAC KONTRAKTOWY

To chyba jedno z bardziej turystycznych miejsc. Jest tu dość ładnie: można nawet zobaczyć i przejechać się dużą karuzelą na kole. To także tutaj znajduje się Puzata Hata – typowa sieciówka, w której można zjeść tanio i całkiem smacznie. Plac Kontraktowy warto zobaczyć, bo mam wrażenie, że to właśnie tam w Kijowie toczy się „miejskie życie”. W tej okolicy znajdują się fajne kawiarnie i puby. Dlatego jeżeli chcesz usiąść przy czymś ciepłym i chwilę odpocząć, to polecam wybrać lokal właśnie w tym miejscu.

Plac Kontraktowy w Kijowie. Karuzela
Plac Kontraktowy w Kijowie

POLSKI CMENTARZ WOJENNY

Przyznam szczerze, że byłam do tego punktu bardzo sceptycznie nastawiona. Pomnik i cmentarz pomordowanych Polaków znajduje się dość daleko: od miejsca, w którym spałyśmy, to było jakieś 20 km. I pewnie można było szybko i przyjemnie dostać się tam taksówką, ale przypominam – to był wyjazd dość budżetowy ;).

Dlatego protestowałam przed spędzeniem połowy dnia na samej podróży tylko po to, by zobaczyć jakiś cmentarz i pomnik. Nie zrozumcie mnie źle – to nie tak, że jest mi to całkiem obojętne, ale uważam, że mogę o tym pomyśleć w domowym zaciszu, owinięta kocykiem i przy ciepłej kawie. Mówię o tym dlatego, że pogoda tamtego dnia – w czwartek – była nieciekawa. Wiał wiatr, było zimno i cały czas siąpił deszcz, a my kręciłyśmy się w kółko, nie mając pojęcia, gdzie jesteśmy.

Nie chcę nawet myśleć, ile czasu zajęło nam, gdy w końcu trafiłyśmy na miejsce. W dodatku ja byłam tuż po kolejnej kontuzji kostki, więc każdy kilometr zostawiał na niej swój ślad. Na miejscu okazało się, że cmentarz jest w głębi lasu i czekały nas jeszcze jakieś 2 km spaceru.

Przez cały ten czas przeklinałam w myślach wszystkich dookoła, ale gdy idąc, widziałyśmy kolejne drzewa przepasane flagami (polskimi i ukraińskimi) to moja złość ustąpiła miejsca smutkowi i takiej zwykłej, ludzkiej zadumie. To jest bardzo trudny temat, na który nie chcę się tutaj wypowiadać. Dość powiedzieć, że zobaczenie wszystkich tych małych pomników z wypisanymi nazwiskami było szokującym doświadczeniem.

Wskazówki dla tych, którzy zechcą odwiedzić cmentarz:

Pomnik i cmentarz znajdują się w Bykovni. Aby się tam dostać, trzeba wysiąść na ostatniej stacji metra – Lisova (linia M1). Później musicie szukać busów, które jadą w tamtym kierunku (nie powiem Wam, jakie konkretnie, bo w Kijowie wszystko jest możliwe) . Z tego co pamiętam, to od stacji metra do przystanku autobusowego trzeba kawałek przejść. Najlepiej pytać kierowców, dokąd jadą. Wtedy pamiętajcie, aby nie wysiadać na przystanku Bykovnia-2, tylko jeden dalej. On jest praktycznie przy samym pomniku, więc dalej już na pewno będziecie wiedzieć, jak iść.

WYJŚĆ Z CENTRUM KIJOWA

Chcąc trafić na Polski Cmentarz Wojenny, musiałyśmy zdecydowanie wyjść z centrum Kijowa. I powiem Wam, że to jest zupełnie inne życie. Często wysiadając na różnych stacjach metra, porównywałam Kijów do Warszawy (ok, w Warszawie ostatnio byłam dawno, więc może do Wrocławia). I to było trochę straszne, że miejsca, w których co chwilę przewija się tak wielu ludzi, są tak zaniedbane, a raczej po prostu szare i smutne. Mieszkanie, w którym my spałyśmy, znajdowało się w jednym z wysokich (kilkanaście pięter) bloków. Rozglądając się, można było zobaczyć kolejne szare tony betonu, w których mieszkali ludzie. U nas w Polsce może miejscami wcale nie jest lepiej, ale po powrocie zaczęłam doceniać i inaczej patrzeć na wiele rzeczy.

Wejście do biblioteki w Kijowie

Jednak to jest nic, w porównaniu z tym, co dzieje się, gdy wyjdziecie z centrum. Tam zaczyna się zupełnie inne życie: jakby czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu. Jest dziwnie, spokojnie. Życie miesza się ze stagnacją, samotnością i starością, zestawiając ze sobą staruszkę wyprowadzającą energicznego psa na spacer. To jest niesamowite doświadczenie, które ciężko opisać.

Bykovnia pod Kijowem

Ludzie też wydają się inni. Gdy zapytałyśmy dwie starsze panie o to, jak trafić na cmentarz, bez problemu nam to wytłumaczyły. My mówiłyśmy po polsku, one po ukraińsku, a wszystkie bardzo dobrze się rozumiałyśmy. Zresztą to ciekawe, bo przy monasterze św. Cyryla też rozmawiałyśmy z jedną starszą panią i chociaż nie każde słowo było jasne, to sens został przekazany dobitnie.

A z młodymi ludźmi jakoś tak trudniej było się dogadać. Mówili szybko, niewyraźnie i chociaż uśmiechali się, to my uśmiechałyśmy się jeszcze szerzej, nie rozumiejąc, o co chodzi.

MUZEUM CZARNOBYLA

W czwartek byłyśmy też w Muzeum Czarnobyla. Właściwie to ja naciskałam, chociaż niektóre opinie w Internecie mówiły, że nie warto.

Muzeum Czarnobyla zwiedza się szybko. Jest małe, a przygotowane tam nagrania czy opisy poszczególnych przedmiotów były głównie po ukraińsku.

Muzeum Czarnobyla w Kijowie

Co tu dużo mówić: myślę, że jednak warto tam pójść. To nie jest muzeum, w którym przechodzi się krok po kroku przez zaplanowaną przez kogoś wystawę. Tam nie ma zbytniego uporządkowania, ale właśnie to dobrze oddaje wszystk, co powinniśmy z takiej wizyty wyciągnąć.

OPERA

Chyba najlepszy punkt całej wycieczki, o którym raczej nie pomyślałybyśmy, gdyby nie czyjaś podpowiedź. 🙂 Dlatego teraz to ja mówię Wam o tym.

Co tu się rozpisywać: nie każdy w Polsce może ot tak wybrać się do Opery Narodowej. Nie każdy znajduje też na to czas, a będąc w obcym kraju, podczas wakacji… czemu nie?

Opera Narodowa w Kijowie

My byłyśmy akurat na balecie Zorba The Greek i to było coś cudownego. Przyznaję, że to była moja pierwsza wizyta w operze i trochę obawiałam się, że zasnę z nudów, a z drugiej strony byłam bardzo podekscytowana. To, co otrzymałam, przebiło wszystkie moje wyobrażenia.

Dla mnie niesamowicie było patrzeć na czyjś taniec i emocje, które same w sobie potrafiły przekazać pewną historię. Ta harmonijność i spójność – coś wspaniałego. Polecam każdemu.

A! Jedna ważna rzecz. Uważajcie na to, jakie miejsca kupujecie. Lepiej trochę dołożyć i wykupić bilety tak, żeby scenę mieć na wprost, bo inaczej część przedstawienia może was ominąć. Oczywiście zróbcie to jeszcze przed wyjazdem. Bilety możecie kupić tutaj.

ŁAWRA PECZERSKA

Nie będę się na ten temat rozpisywać. Poszłyśmy, bo byłyśmy ciekawe, bo wszyscy twierdzili, że to obowiązkowy punkt. I tak, ciekawie było obejrzeć te wszystkie bogato zdobione budynki i zejść na dół do pieczar (grobowców?).

Ławra Peczerska

Widok zamyślonych, skupionych wiernych całujących trumny jest swego rodzaju ciekawym przeżyciem. Szczególnie wtedy, gdy wiesz, że za tobą stoi całkiem spora grupa ludzi z zapalonymi świeczkami, a ty sam trzymasz jedną i próbujesz nie podpalić cudzych ani swoich włosów.

Ławra Peczerska
Ławra Peczerska
Ławra Peczerska
Ławra Peczerska

CYRK

Kolejna atrakcja, o której byśmy nie pomyślały, gdyby nie czyjaś podpowiedź. Właściwie nie wiedziałyśmy, co dokładnie jest w planie przedstawienia, ale ja pamiętając przyjezdne cyrki z czasów dzieciństwa, spodziewałam się klauna i śmiesznych fok skaczących przez obręcze.

Nie popełniajcie mojego błędu. Przygotujcie się psychicznie na sporą dawkę adrenaliny. Chyba że patrzenie na ludzi na skraju przepaści sprawia Wam przyjemność – wtedy spoko. My z Sandrą trzęsłyśmy się ze strachu, patrząc na to, co wyprawiają akrobaci. Ale występ był niesamowity! W niektórych momentach także wzruszający. 🙂 Polecam zdecydowanie!

Wejście do cyrku w Kijowie

Planując swoją wycieczkę, zwróćcie uwagę na to, kiedy są dane wystąpienia, bo nie odbywają się one codziennie. Bilety prawdopodobnie dostaniecie na miejscu, ale lepiej kupić je wcześniej, o tutaj.

To główne atrakcje, które udało nam się zwiedzić podczas pobytu w Kijowie. Z pewnością dałoby się obejrzeć więcej, ale nie o to nam chodziło. I niestety pogoda też była mocno średnia, przez co zdecydowanie przyjemniej spędzało się czas w klimatycznej kawiarni, zamiast kolejnego zwiedzania na zewnątrz.

GDZIE SPAĆ W KIJOWIE?

My zdecydowałyśmy się poszukać czegoś na airbnb. Mieszkanie, które znalazłyśmy, było jednym z tańszych i dość daleko od centrum (ok. 2 km pieszo do najbliższej stacji metra, chociaż można było też jakoś podjechać), ale właścicielka była bardzo miła i pomocna. Jeżeli szukasz noclegu w Kijowie lub jakimkolwiek innym miejscu, to polecam Ci zerknąć właśnie na airbnb. Jeżeli zarejestrujesz się z tego linku to otrzymasz zniżkę 100 zł (chociaż to się chyba lubi zmieniać) na swoją rezerwacje. Oczywiście ja też coś z tego dostanę i będę mogła opisać na blogu swoje kolejne podróże. 🙂

Nie jest to jedyny wpis na temat Kijowa, który pojawi się na Memento. Mam Wam jeszcze sporo do przekazania (np. co mnie w tym mieście zdziwiło i na co zwrócić szczególną uwagę), ale nie chciałam upychać wszystkiego w jednym tekście. I tak wyszło wystarczająco długo…

Obiad w Puzatej Hacie
Puzata Hata: ryż z kawałkami ryby i warzywami (59 UAH), porcja pierogów (29 UAH)
Deser w Puzatej Hacie
Też Puzata Hata. Miniserniczki, przepyszne! Niestety nie pamiętam, ile kosztowały

A teraz czas na krótkie podsumowanie finansowe. Pamiętajcie proszę, że to był wyjazd dość budżetowy. Nie będę też uwzględniać każdej wydanej hrywny, ale napiszę mniej więcej, ile co kosztowało:

  • lot z Bydgoszczy do Kijowa i z powrotem – 58 zł (jedna osoba)
  • nocleg – 92 zł (4 noce, cena za jedną osobę, jeżeli nocujesz we 2)
  • monaster św. Cyryla – 20 UAH za bilet ulgowy (chyba 40 UAH za normalny)
  • muzeum Czarnobyla – 25 UAH za bilet
  • Ławra Peczerska – 40 UAH za bilet ulgowy
  • bilet do opery – 100 UAH (ale miejsca dość słabe)
  • bilet do cyrku – 190 UAH (dobre miejsca)
  • metro – 8 UAH
  • marszrutka, trolejbus – 8 UAH
  • duża kawa – ok. 35 UAH
  • drożdżówka w markecie – ok. 9 UAH
  • spory obiad w Puzata Hata – 90 UAH

4 thoughts on “Co robić i zobaczyć w Kijowie? Tanie podróżowanie”

  1. Kontrast między centrum a przedmieściami – ogromny. Widać na zdjęciach, że Kijów jest bardzo ciekawym miastem i sporo ma do zaoferowania, ale jeszcze wiele przed nim. Najchętniej wybrałabym się do tej pięknej opery 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *