Mogę się założyć, że niemal każda studiująca osoba przynajmniej raz pomyślała o tym, że najchętniej rzuciłaby te studia w cholerę. Wiem sama po sobie, jak często mam tego wszystkiego dość, gdy wracam zmęczona po całym dniu ze świadomością, że jutro czeka mnie to samo. Albo gdy wykładowca rzuca jakimiś twierdzeniami, których nie rozumie 99% sali, ale będzie to obowiązywało na egzaminie. Zdarzało się też, że od samego rana potrafiłam czuć straszną niechęć do tego, by wyjść z domu na uczelnię. Czułam ucisk w żołądku, miałam mdłości i zwyczajnie było mi niedobrze. I to nie z powodu tego, że czekało mnie jakieś kolokwium czy kartkówka – po prostu tak bardzo miałam dość; czułam, że to nie jest to, czego bym chciała.

Dlatego dziś porozmawiamy sobie o tym, co robić, gdy czujesz, że studia stają się nieprzyjemnym obowiązkiem.

Zastanów się, czy na pewno tego właśnie chciałeś

W tych czasach bardzo wiele osób decyduje się na studia. Część z nich wie już od początku, co konkretnie chce robić i dla nich jest to coś naturalnego. Wciąż jednak pełno jest takich przypadków, gdy młodzi dorośli popychani są na jakiś kierunek, który wcale ich nie interesuje, ale „bez papierka nie znajdziesz pracy”. Wmawiają to rodzice, znajomi, babcia straszy, że zleje tyłek jak za pięć lat nie wrócisz z tytułem magistra. Ba! My sami często myślimy w taki właśnie sposób.

Zgodzę się, że studia dają pewne poczucie bezpieczeństwa jeśli o finanse chodzi. Można przecież ukończyć jakiś ekonomiczny kierunek, zostać księgową i żyć na fajnym poziomie. Jest sporo takich dziedzin, których wystarczy się trochę poduczyć i nawet nie trzeba tego lubić, żeby dobrze wykonywać swoją pracę. No właśnie…

Możesz przeżyć te pięć lat w trybie zombie, ucząc się do egzaminów, grzecznie chodząc na wykłady i będąc przykładnym studentem. Możesz nawet później dostać przyzwoitą pracę za przyzwoite pieniądze i żyć sobie spokojnie. Pytanie tylko: czy tego właśnie chcesz?

Ja nie mogę patrzeć na ludzi, którzy pogrzebali siebie już za życia. Pieniądze są bardzo ważne, ale nie chodzi o to, by zdobyć je za wszelką cenę. Co z tego, że będziesz mógł pozwolić sobie na lepszy samochód, własny dom czy superwakacje, skoro będziesz nieszczęśliwy?

Człowiek pracuje średnio 40 godzin w tygodniu. W ciągu roku to już 2080. Zakładając, że będziemy pracować przez 40 lat, poświęcimy na to 83200 godzin = 3467 dni, co daje nam prawie 10 lat. 10 lat robienia bez przerwy czegoś, co nas nie interesuje i męczy. Po co? W imię czego?

Może warto zastanowić się, czy nie lepiej zarabiać trochę mniej, ale każdego dnia czuć, że robi się coś, co się kocha. Nie namawiam tutaj do życia w niepewności, czy będzie Cię stać opłacić czynsz. Chodzi mi o to, że niektóre rzeczy materialne sprawiają największą radość tylko w odpowiednim połączeniu. Poza tym jestem zdania, że gdy się bardzo czegoś pragnie, da się to osiągnąć i to niekoniecznie za cenę szczęścia.

Wiele takich historii zaczyna się właśnie w momencie rozpoczęcia studiów. Jeśli więc czujesz, że to nie był Twój świadomy wybór, że kierowały Tobą inne osoby, albo że sam musisz się każdego dnia zmuszać, by pójść na uczelnię – uciekaj. Zrób to, póki nie zmarnowałeś jeszcze zbyt wiele czasu. Później będzie tylko trudniej: „bo już szkoda, zrobię chociaż ten licencjat/inżyniera.”. Życie masz jedno i naprawdę warto zastanowić się, na co chce się je spożytkować.

Daj coś od siebie

Przyznaj tak szczerze sam przed sobą: ile razy poszedłeś na zajęcia nieprzygotowany? Ile razy zostawiałeś wszystko „na później”? Robiłeś sobie zaległości, a to skutkowało nerwami, gdy uczyłeś się do kolokwium noc przed nim.

Zastanów się też, czy przykładasz się do studiów, czy raczej trzymasz się zasady „byle zdać”. Trója to dla studenta dobra ocena, bo oznacza zaliczenie. Jednak jeśli z każdego przedmiotu będziesz dostawać 3, to jaką tak naprawdę będziesz mieć wiedzę?

Owszem, na studiach są przedmioty, na które nie warto poświęcać więcej czasu. Trzeba je zdać i tyle. Ale są też takie, które naprawdę przygotowują Cię do przyszłej pracy. Jeśli studiujesz na politechnice, to jakim będziesz inżynierem, skoro ledwie liczysz te prostsze całki i właściwie to niezbyt wiesz, o co chodzi z tymi mikrokontrolerami? Studia mają być dla Ciebie, żeby zdobyć tę wiedzę, którą będziesz później wykorzystywać.

Zdaję sobie sprawę, że zdarzają się tacy wykładowcy, którzy mają gdzieś to, co robią. To jest smutne i na chwilę obecną nie wiem, jak to rozwiązać. Mogę jedynie powiedzieć, że w takich wypadkach zamiast marnować czas na wykładzie, na którym czytane są slajdy, lepiej samemu usiąść do jakiejś książki/tutoriala dotyczącego danego działu. Można te 1,5 h spożytkować znacznie lepiej i więcej się nauczyć.

 

Zaciśnij zęby i wytrwaj

Czasami sytuacja komplikuje się już niemal na finiszu. Do tej pory studia nie przysparzały Ci zbyt wielu problemów, ale nagle czujesz, że coś się zaczyna psuć. Być może trafiłeś na wyjątkowo słabych prowadzących, albo przedmioty, które miały być niezwykle interesujące, nagle okazują się być nudną teorią do wykucia.
Bywa i tak, że w trakcie studiów masz już pracę, z którą wiążesz swoją przyszłość i chciałbyś się jej w stu procentach poświęcić, a zajęcia zabierają Ci czas.

Problem leży w tym, że wielu z nas wciąż traktuje studia jako taki most, który trzeba przebyć, by znaleźć się po tej drugiej strony, gdzie jest już praca, zarobki i satysfakcja. No bo nie oszukujmy się – człowiek uczy się najwięcej dopiero wtedy, gdy faktycznie ma styczność z tą jedną konkretną dziedziną na co dzień. Ale nikt nie przyjmie Cię do pracy programisty, jeśli nigdy wcześniej nie napisałeś nawet linijki kodu. To nie tak, że studia dadzą Ci papierek, dzięki któremu każdy pracodawca wyciągnie po Ciebie ręce.

Nawet jeśli dostaniesz tę pracę, to co zrobisz, nie mając żadnej wiedzy? A wszyscy dobrze wiemy, że przez niektóre studia da się przejść niewielkim nakładem sił. Tylko dlaczego mamy marnować ten czas, zamiast po prostu wycisnąć z niego tyle, ile się da?

Moja rada jest taka: nie rzucaj studiów tylko dlatego, że masz już pracę, która Cię satysfakcjonuje. Za jakiś czas możesz stwierdzić, że chciałbyś jednak coś ambitniejszego, za większe pieniądze, w innej firmie. Tylko ta inna firma może wymagać od Ciebie wyższego wykształcenia, nawet jeśli masz już doświadczenie z podobną pracą. I co wtedy, zaczniesz studia raz jeszcze?

Pomyśl też, czy sam za kilka lat nie będziesz żałował, że jednak nie spiąłeś się, żeby zrobić tego magistra. Niedokończone rzeczy potrafią długo siedzieć w głowie i blokować przed innymi działaniami.

Ty znasz siebie najlepiej

Życie jest przewrotne i nawet jeśli „od zawsze” wiedziałeś, co chcesz robić w przyszłości, możesz nagle stwierdzić, że to jednak nie do końca to. Oczywiście nie rób niczego pochopnie, bo jednak decyzja o karierze i zawodzie jest dość poważna.

Jeżeli jednak coś od dłuższego czasu nie daje Ci spokoju, a każdego dnia rano myślisz, że to nie jest to, co chcesz robić przez kolejne kilkadziesiąt lat – usiądź i zastanów się. Nawet jeśli za Tobą już połowa studiów i wydaje Ci się, że trochę żal je porzucać, może to jest najlepsze rozwiązanie. Zdarzają się przecież sytuacje, że Pani-Prawie-Inżynier zostawia wszystko i otwiera sklep z zabawkami dla dzieci, które sama robi. Albo ktoś zostaje pisarzem/aktorem/wstaw tu sobie cokolwiek.

Logiczne jest to, że z każdym kolejnym rokiem, który nam przybywa, zmienia się coś w naszym myśleniu, nastawieniu. Mamy już inne ambicje, stabilizuje się nasza hierarchia najważniejszych życiowych potrzeb. To, co kiedyś wydawało się spełnieniem marzeń, teraz może już nie cieszyć. Tak się dzieje i nie ma w tym nic złego. Nie przejmuj się tym, co pomyśli rodzina, znajomi. Każdy z nas ma prawo do szczęścia, a jeśli czujesz, że studia Ci go nie dają – naprawdę zastanów się nad tym, czy są Ci potrzebne.

 

Jeszcze raz:  nie namawiam nikogo do rzucenia studiów. Chcę tylko powiedzieć, że czasami nie są one do niczego potrzebne. I z drugiej strony: niekiedy warto podejść do nich inaczej i wykorzystać tak bardzo, jak tylko się da. Bo studia mają być dla Ciebie, nie Ty dla nich.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *