Lubimy obchodzić różne święta. Jest trochę tak, że żyjemy od jednych do drugich: od Wielkanocy do Bożego Narodzenia, a po drodze cała reszta, urodziny, imieniny.

Niektórzy krzywią się na walentynki, że po co to komu, że kochać się trzeba na co dzień, a nie od święta. Innym nie podoba się Dzień Kobiet, ten symboliczny goździk i rajstopy. A ja patrzę, co się dzieje i mam wrażenie, że przez tych kilkadziesiąt lat nic się nie zmieniło.

Bo dla mnie Dzień Kobiet jest takim czasem, kiedy po prostu cieszę się na tego kwiatka i jest mi jakoś miło. To wszystko. Nie czekam na fanfary, na światło z nieba, które wyniesie mnie na piedestał, a wszyscy padną do moich stóp, bo jestem kobietą.

WIELBCIE MNIE WSZYSCY

Dlatego gdy na początku marca widzę wylewające się z Facebooka i Instagrama posty na temat feminizmu i roli kobiety w społeczeństwie, to robi mi się słabo. I to jest jeden z tematów, na który nigdy nie chciałam się wypowiadać, ale się wypowiem. Najwyżej będę tego żałowała.

Bo dla mnie kobieta i mężczyzna to człowiek. Po prostu i aż. Kobiety zazwyczaj są słabsze fizycznie, trochę mniej ciągnie je do motoryzacji czy kwestii technicznych. Często są za to bardziej odpowiedzialne, opiekuńcze i pracowite. To właśnie kobiety w większości możemy uważać za mistrzynie organizacji, to my często jesteśmy uparte i potrafimy poświęcić siebie po to, żeby innym było lepiej.

Ale to nie oznacza, że mamy czuć się gorzej dlatego, że poprosimy jakiegoś mężczyznę o to, żeby nam otworzył słoik z ogórkami czy sam wjechał na podnośnik i zmienił opony. Nie oznacza to także tego, że będziemy tak samo dobrymi górnikami czy pracownikami budowlanymi, bo zazwyczaj nie będziemy.

Takie po prostu są nasze uwarunkowania fizyczne i nie widzę sensu, żeby z tym walczyć. Gdybym była pracodawcą i musiałabym zatrudnić po równo mężczyzn i kobiet, to pewnie byłabym zła. Bo są takie zajęcia, do których bardziej nadaje się kobieta, a do innych mężczyzna. Po prostu – proszę, nie dorabiajmy do tego żadnej filozofii.

Tak samo jak kobiety rzadko zostają profesjonalnymi kierowcami, tak samo mężczyźni nieczęsto będą dobrymi kosmetologami. I czy jest w tym coś złego? Czy malowanie innym kobietom paznokci i w ten sposób sprawianie, że czują się bardziej pewne siebie, jest czymś gorszym od dowożenia towaru do sklepu?

Moim zdaniem nie.

Dlatego denerwują mnie te ciągle walki kobiet o w sumie nie wiem co. O jakąś pseudo równość. Ale czego chcecie, jakiej równości? Chcecie, żeby wam jakimś cudem przybyło masy mięśniowej i 20 cm wzrostu? Czy może tego, żeby wyprodukowano jakiś magiczny proszek, dzięki któremu lepiej zrozumiecie nauki ścisłe?

NIC NIE MUSZĘ, WSZYSTKO MOGĘ

Każdemu należy się szacunek i prawo do wolności. I naprawdę nie rozumiem, dlaczego my, kobiety, same traktujemy siebie jak szczury zamknięte w klatkach, którymi ciągle ktoś steruje i układa życie. Już od dawna tak nie jest! Nie chcesz sprzątać w domu – nie sprzątaj! Nie chcesz spędzić połowy życia na opiekowaniu się dziećmi – nikt nie zmusza Cię, byś została matką.

Ale proszę, nie róbmy z siebie ofiar tam, gdzie nimi nie jesteśmy. Przeszkadza Ci, że robotnicy gwiżdżą na Ciebie za każdym razem, gdy przechodzisz obok nich? Też sobie pogwiżdż, albo rzuć jakimś sprośnym komentarzem, jeśli ma Ci dzięki temu ulżyć.

Jest tyle ważnych spraw, o które należy walczyć. Ale walczyć wspólnie, łączyć się i przeciwstawiać prawdziwemu złu. A tracenie czasu na wyszukiwanie rzekomych dowodów na to, że faceci uważają się za lepszych od kobiet sprawia, że tylko się ogłupiamy i zwracamy uwagę na problem, który nie istnieje. Same pchamy się w ramy tych durnych stereotypów.

Bo tak, istnieją i zawsze będą istnieć buce, którym się wydaje, że kobiety nadają się tylko do sprzątania. Ale po co tracić swój czas na ludzi, którzy nie są tego warci?

Ja każdego dnia idę z podniesioną głową, dumna z tego, że jestem kobietą. Świadoma wszystkich swoich zalet, ale także słabości. I zamiast dorabiać do wszystkiego swoje ideologie, cieszę się, że 8 marca dostałam kwiatka. Bo różowe tulipany poprawiają humor w brzydką pogodę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *