Bullet journal to hit ostatnich miesięcy. Gdy przeczytałam o tym pierwszy raz, nie byłam przekonana. Wydawało mi się, że zwykłe kalendarze to najlepsze rozwiązanie, kupuję jeden i mam to z głowy na cały rok. Mogłam wybrać taki, jaki najbardziej będzie mi odpowiadał, w dodatku z ładną okładką 🙂 Co jednak wpłynęło na to, że zmieniłam zdanie?

Czym jest bullet journal?

Krótko mówiąc i po mojemu, jest to zastępstwo klasycznego kalendarza/plannera. Zamiast gotowego, z wyznaczonymi miejscami do wpisywania dat czy rzeczy do zrobienia, kupujecie czysty zeszyt (bądź taki w kropki) i uzupełniacie go według własnej woli. Możecie umieścić w nim wszystko, co tylko Wam się podoba i ozdobić w ciekawy sposób. Moim zdaniem super jest to, że nie musimy ograniczać się tylko do kalendarza i plannera. Mając do dyspozycji tyle pustych kartek warto zrobić sobie np. listę filmów do obejrzenia (czy książek do przeczytania), spis przepisów do wypróbowania, cele na ten rok. Przykładowe kartki z bullet journal znajdziecie tutaj, tutaj i tutaj. Po wpisaniu hasła „bullet journal” na pinterest wyskoczy Wam mnóstwo inspiracji 🙂

Dlaczego zdecydowałam się na bullet journal?

Właściwie po obejrzeniu tych wszystkich pięknych zdjęć ciężko skojarzyć to, co ja tam sobie skrobię z bullet journal 😀
Niemniej jednak jakoś w maju tego roku zrezygnowałam z klasycznego kalendarza/plannera. Dlaczego?

  • Denerwowało mnie to, że niekiedy przez kilka dni nic tam nie wpisywałam, a z drugiej strony bywały takie momenty, że wręcz nie mieściłam się w wyznaczonym miejscu.
  • Kalendarze są drogie. Zazwyczaj robię tak, że czekam do marca, gdy ceny mocno spadają i dopiero wtedy zaopatruję się w jeden. No ale nie o to przecież chodzi, prawda? Niestety kalendarze z ładnymi okładkami kosztują tyle, że mnie to zwyczajnie odrzuca.
  • Czasami chciałam zapisać sobie coś dodatkowego, np. wcześniej wymienione cele na dany rok czy filmy do obejrzenia. W typowym kalendarzu nie ma na coś takiego miejsca.
  • Ciężko było znaleźć kalendarz, który odpowiadałby mi układem stron. Potrzebowałam takiego, który będzie miał osobno każde dni, ale chciałam też rozkład miesięczny (albo tygodniowy) na całej stronie.

Jak wygląda mój bullet journal?

Żeby nie skłamać, mam dwa. Jeden to zwyczajny planner do rzeczy codziennych, drugi służy mi do projektowania wpisów na bloga. Dlaczego w tytule napisałam „wersja minimalistyczna”? Bo zazwyczaj szkoda mi czasu na zabawę z ozdabianiem stron i szukania inspiracji. Wiem, że gdybym tylko zaczęła, to bym przepadła 🙂 W moim podstawowym bujo zapisuję listę rzeczy do zrobienia danego dnia. Czasami dopiszę jakiś cytat, innym razem coś dorysuję. Jednak to, na czym mi głównie zależy, to po prostu wypisanie planów jeden pod drugim. Gdy któryś z nich zrealizuję, zamalowuję odpowiedni kwadracik. I tyle 🙂

Czasami zapiszę sobie też jakiś tytuł, który chciałabym przeczytać, albo kanał na youtube, który ktoś polecał. Ogółem całość jest bardzo prosta i właśnie minimalistyczna. Zapisywanie ważniejszych dat przerzuciłam natomiast prawie całkowicie na telefon i po prostu ustawiam sobie przypomnienie.

Przykładowe strony:


 

 

Drugi z zeszytów kupiłam z myślą, by służył mi do planowania postów na bloga. Jest on już nieco ładniejszy od tej codziennej wersji, ale wciąż bardzo prosty. Niezmiernie ułatwia mi życie, bo wystarczy, że raz na jakiś czas usiądę do niego i wpiszę co i kiedy chciałabym dodać. Do każdego osobnego wpisu przeznaczyłam trochę miejsca, by móc dopisać tam, co potrzebuję zrobić przed opublikowaniem go, albo po prostu o czym chcę w nim wspomnieć. Pamięć jest ulotna, o czym niestety wielokrotnie się już przekonałam. Mam też osobną stronę, na której umieszczam pomysły na kolejne posty.

Tak wygląda przykładowy zaplanowany wpis:

I tak właśnie wygląda moja wersja bullet journal 🙂 Podobają mi się te kolorowe, zdobione strony, ale wiem, że sama nie mam do tego zdolności i zwyczajnie szkoda mi czasu. Nie uważam jednak, żeby takie wydanie jak moje było gorsze. Spełnia swoje zadanie i o to chodzi. Mam nadzieję, że przekonałam kogoś, by spojrzeć na planowanie z nieco innej strony.

Jeśli chcesz być na bieżąco z postami i podejrzeć nieco mojego życia, możesz obserwować mnie na Instagramie i Facebooku.

 

 

2 thoughts on “Bullet journal – wersja minimalistyczna”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *